400 tysięcy dolarów w nagrodę za granie w grę! Tak e-sport zmienia świat

Helena Kristiansson, esportphoto.com
Dokładnie taką nagrodę pieniężną otrzymała polska drużyna Team Kinguin (Counter-Strike: Global Offensive), która zajęła drugie miejsce podczas finałów World Electronic Sports Games. Według aktualnego kursu amerykańskiej waluty daje to ponad 1,6 miliona złotych! I to za drugie miejsce. Zwycięzcy z Francji otrzymali 800 tysięcy dolarów. Sport elektroniczny nazywany esportem, to już nie tylko zabawa. To ogromny biznes.

W półfinale Kinugin mierzyło się z polskim Virtus.pro, legendarną polską drużyną. Wygrana z Virtus.pro, to wypadek przy pracy – mówił dla Polsat Sport Mariusz „Loord” Cybulski, obecnie trener Kinguin, a kiedyś partner Virtusów. Tak opłacanych wypadków przy pracy życzyłby sobie każdy. Gracze komputerowi mogą na to liczyć dzięki bardzo szybkiemu wzrostowi rynku sportu elektronicznego.

Najwięcej na Counter-Strike’u zarobili Polacy

Virtus.pro zajęło ostatecznie 3. miejsce i otrzymało nagrodę w wysokości 200 tysięcy dolarów. Tym samym Filip „NEO” Kubski został najlepiej zarabiającym graczem Counter-Strike'a w historii. Rywalizując przez całą karierę na najwyższym poziomie zarobił już ponad 530 tysięcy dolarów. Na 2. i 5. miejscu listy najlepiej zarabiających znaleźli się inni gracze tego zespołu – Wiktor „TaZ” Wojtas (527 tysięcy dolarów) oraz Jarosław „pasha” Jarząbkowski (430 tysięcy dolarów).

Nagrody z turniejów, to jednak nie jedyne zarobki graczy. Gdy Polacy zasilali szeregi rosyjskiej organizacji mówiło się, że otrzymali najwyższe kontrakty w historii. Z końcem 2016 roku Virtusi podpisali nowe czteroletnie umowy! To absolutny rekord w branży esportu. Kilka dni temu właściciel organizacji zdradził, że w VP miesięcznie pensje dla gracza wahają się od 10 do ponad 20 tysięcy dolarów dla gwiazd! Dodamy tylko, że w 2015 roku organizacja Polaków pozyskała 100 milinów dolarów na dalszy rozwój od holdingu najbogatszego Rosjanina - Uliszera Usmanowa.

Mimo wszystko gracze Counter-Strike’a nie otrzymują najwyższych nagród. Od kilku lat absolutny prym w tym aspekcie wiodą gracze Dota 2. Rozgrywki The International z roku na rok zwiększają swoją pulę nagród, którą praktycznie w całości finansują fani. W 2016 wyniosła niemal 21 milionów dolarów. Z kolei na mistrzostwach świata w League of Legends do podziału przeznaczono 5 milionów.


Czemu i komu esport zawdzięcza takie kwoty?


Oczywiście sport elektroniczny nie narodził się dwa, ani trzy lata temu. Polacy już w 2001 roku byli obecni na World Cyber Games (dawniej najbardziej prestiżowe zawody esportowe). Dla przykładu: NEO, który dziś ma 30 lat, już jako 16-latek w 2003 roku poleciał do Seulu na WCG reprezentować Polskę.

Esport przez kilkanaście lat przygotowywał się i czekał na to, co dzieje się dziś. Młodzi ludzie wychowani w cyfrowym świecie śledzą już nie tylko piłkarzy, siatkarzy i skoczków narciarskich. Do grona tych dyscyplin sportowych dołączył dla nich sport elektroniczny. I nic nie jest w stanie tego zmienić. Na to z kolei czekały wielkie marki oraz inwestorzy.

Rok 2016 był okresem bardzo dużych zmian spowodowanych ogromną ilością dużych inwestycji i powstających projektów. Potencjał esportu zaczęły dostrzegać największe światowe przedsiębiorstwa, sportowcy znani z pierwszych stron gazet, inwestorzy, a także kluby sportowe.

We Francji piłkarska ekstraklasa Ligue 1 wprowadziła już rozgrywki dla graczy FIFA. Z kolei w Polsce, Legia Warszawa zatrudniła dwóch wirtualnych piłkarzy i zdążyła zorganizować międzynarodowy turniej dla graczy reprezentujących barwy klubów sportowych. Na taki sam krok zdecydowały się takie piłkarskie legendy jak: Schalke, Wolfsburg, AS Monaco, Manchester City czy PSG. Paryżanie oraz Schalke posiadają także silne zespoły League of Legends, które będą walczyły o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Europie.

W organizacje gamingowe zainwestowali również właściciele klubów NBA. Właściciele Golden State Warriors i Washington Wizards zostali większościowymi udziałowcami holendersko-amerykańskiego Team Liquid. Z kolei niedawno SK Gaming poinformowało, że ich sponsorem została znana ze wspierania piłki nożnej czy Igrzysk Olimpijskich VISA. Również koncern Audi bada rynek i jednorazowo postanowił wesprzeć duńskie Astralis.

Potencjał esportu dostrzegł również słynny Ronaldo z Brazylii. Wspólnie z dwoma partnerami został właścicielem 50% organizacji CNB. E-sport to globalny trend, a w Brazylii to prawdziwa gorączka - tak swoją inwestycję skomentował były piłkarz Realu Madryt i dwukrotny Mistrz Świata w piłce nożnej.

Inne znane brandy, które mają już swój udział w esporcie? Coca-Cola, Gazprom, T-Mobile, Uber, Orange, Sony, at&t i wiele, wiele innych. A to wszystko jest zaledwie niedużą częścią tego co działo się w minionym roku.

Esport oglądają miliony ludzi na całym świecie


Tak intensywny rozwój jest możliwy przede wszystkim dzięki osobom śledzącym zmagania graczy z całego świata, których bezustannie przybywa. Zeszłoroczne League of Legends World Championship, które trwało przez miesiąc zanotowało łącznie 43 miliony unikalnych widzów. Wielki finał oglądało niemal 15 milionów fanów z całego świata. Dla porównania, ostatni finałowy mecz NBA 2016 w amerykańskiej telewizji obejrzało niemal 31 milionów osób.

Z kolei pięciodniowe finały Intel Extreme Masters 2016 odbywające się w katowickim Spodku zanotowały łącznie 34 miliony widzów. Był to ponad 30-procentowy wzrost w porównaniu do edycji z 2015 roku. Jeżeli taki poziom wzrostu się utrzyma, to już za niespełna miesiąc tegoroczne finały IEM powinny zanotować nawet 45 milionów widzów!

Sport elektroniczny nie zwolni

Przewidujemy, że najbliższych parę lat będzie wyglądać bardzo podobnie, chociaż wszelkie nowe i duże przypływy kapitału nie będą już robiły tak dużego wrażenia. Chociaż nie mamy nic przeciwko kolejnym zaskoczeniom.
Trwa ładowanie komentarzy...